ktotopotrafi.pl Wypracowania i lektury

Spowiedź torebkoholiczki

Spowiedź torebkoholiczki

Przyznam szczerze, kiedy patrzę na swoją, raczej dość pokaźną kolekcję torebek, do głowy przychodzi mi jedna myśl- po jaką cholerę potrzebnych mi jest ich aż tyle?

Duża czcionka Średnia czcionka Mała czcionka

Przepraszam za, co prawda łagodny, ale jednak wulgaryzm. Jak tu jednak nie mieć sobie za złe zakupu kolejnej torebki, kiedy szafa pęka już w szwach od ich nadmiaru, a pieniądze na nią wydane można było przeznaczyć na coś potrzebnego, zainwestować w jakieś urządzenie kuchenne (mój mikser już od dawna błaga wręcz o pogrzeb z honorami za zasługi), czy cokolwiek innego. Tak wygląda myśl numer jeden, jednak mój sprytny kobiecy rozumek- wcale nam nie ubliżam, drogie panie- bardzo szybko zastępuje ową ideę myślą numer dwa, która brzmi mniej więcej tak: torba damska dla kobiety jest jak samochód dla mężczyzny, czyli jest rzeczą nie tylko funkcjonalną i potrzebną, ale również efektowną, może i podnoszącą nasze morale, bo z czymś kolokwialnie mówiąc fajnym czujemy się pewnie, modnie, stylowo, a kobiety przecież lubią zwracać na siebie uwagę.

 

Ta druga myśl zdecydowanie bardziej mi się podoba. Mówiąc poważnie, po pierwsze torebkę noszę dlatego, że jest swoistą przechowalnią. No bo jeśli nie wezmę ze sobą torebki, to gdzie mam niby schować portfel, klucze, telefon komórkowy? Portfel w ręku aż prosi się, żeby wyrwał go jakiś sympatyczny złodziejaszek. Z kolei nie zawsze mam na sobie ubrania z kieszeniami, do których mogłabym wrzucić klucze, czy telefon. Jednak kieszenie też nie są dobrym rozwiązaniem, bo człowiek chodzi z takim dziwnie wyglądającym balastem na wysokości ud, brzucha, czy gdziekolwiek zlokalizowane są kieszenie. Nie wspomnę już nawet o fakcie, jak szkodliwe jest noszenie telefonu komórkowego właśnie w kieszeni, bezpośrednio przy ciele. Tu akurat sprawa jest poważna, dlatego tym bardziej nie wyobrażam sobie nie nosić torebki.

 

Wydaje mi się, że już nieco usprawiedliwiłam przed sobą moją manię kupowania torebek, jednak nadal pozostaje kwestia dużej ich ilości, jaką posiadam. Teoretycznie wystarczyłaby mi jedna, ale... Jedna torebka oznacza jeden styl, jeden fason, najczęściej jeden kolor. Załóżmy, że posiadam torbę w całkowicie sportowym stylu, w kolorze błękitnym, nie wezmę jej przecież na romantyczną randkę, kiedy mam na sobie elegancką małą czarną i wysokie szpilki. Pewność siebie i poczucie estetyki natychmiast spadłyby o kilka poziomów. Na takie okazje zatem niezbędne są torebki wizytowe, które pełnią rolę raczej ozdoby, dopełnienia stroju, aniżeli tę funkcjonalność i praktyczność, o której wspominałam wcześniej. Pozwolę sobie tutaj na małą dygresję- dlaczego torebki wizytowe nazywają się właśnie torebkami wizytowymi? :) Czy kiedy składam wizytę dawno niewidzianej cioci z Krakowa, a w ręku dzierżę ową błękitną sportową torebkę, to mogę nazwać ją wizytową? No nie, torebki wizytowe to po prostu schludne, raczej niewielkich rozmiarów torebki, które w przeciwieństwie do tak zwanych torebek codziennego użytku, mają raczej pełnić funkcję eleganckiej, miłej dla oka ozdoby, idealnej właśnie, kiedy wybieramy się na przykład na jakąś uroczystość, czy inną okazję. Lepszym określeniem byłoby zatem "torebki okazjonalne". Wracając do tematu, do różnego rodzaju stylizacji pasować będzie inny rodzaj torebki, inny jej rozmiar, inny kolor, inny fason. Stąd też właśnie jestem zdania, że jedna torebka nie wystarczy, jeśli chcemy oczywiście być modne i stylowe.

 

Według mnie, w szafie każdej z pań, powinny znaleźć się chociaż trzy torebeczki, trzy zupełnie inne, ale na tyle uniwersalne, aby pasowały do różnych naszych oblicz. Jak przystało na spowiedź, wypada się przyznać. Oprócz tych trzech, które jak wspomniałam powinna mieć każda dama, ja mam jeszcze 18 innych torebek. Niektórzy powiedzą "Oszalała!", inni powiedzą "Łee, ja mam więcej". Ja od pewnego czasu zaliczam się do tej pierwszej grupy i walczę z nałogiem jak mogę. Zresztą już postanowiłam, że część moich torebek oddam młodszym kuzynkom (naturalnie tę część, która już mi się znudziła! ;) ). I na koniec pragnę dodać, że nieważne, jak błahe z pozoru może wydać się nasze uzależnienie, z każdym trzeba walczyć, czego sobie i Wam życzę!